What the Bleep do we Know?

Film dokumentalny o duchowości, świadomości i niezwykłych procesach zachodzących w ludzkim organizmie. Pokazuje, jak nasza świadomość i sposób myślenia bezpośrednio wpływają na nasze życie — na zdrowie, relacje i codzienne doświadczenia.

Aby łatwiej przybliżyć widzowi tę tematykę, wpleciono fabułę o życiu „Pani fotograf”, która przeżywa swoje zmagania i odkrycia. Dzięki temu film staje się przystępny i bliski, a jednocześnie niesie ze sobą ogrom wiedzy.

To jeden z tych obrazów, które mogą zmienić sposób patrzenia na siebie i świat. Polecam każdemu, kto chce zrozumieć więcej o mocy świadomości i o tym, jak naprawdę działa nasze życie.




https://www.filmweb.pl/film/What+the+%24*+Do+We+%28K%29now-2004-200615

Jesteś, istniejesz, żyjesz...co dalej?

 

Jesteś, istniejesz, żyjesz. To wspaniałe dary. Co z nimi robisz? Mówi się, że życie można przeżyć na dwa sposoby – „tak jakby wszystko było darem i tak jakby nic nie było darem”.

Jesteś kreatorem własnego życia, więc każda rzecz której doświadczasz, jest twoją osobistą kreacją. Jest darem.

Żyjemy w czasach przełomu. Każdy który obecnie jest na Ziemi, na start winien otrzymać odznakę z napisem – „Szaleniec”. Bo żadna normalna dusza w tym czasie na Ziemie nie przyszła.

Odbyłem ostatnio rozmowę z pewną bliską mi osobą. W rozmowie stwierdziliśmy jednoznacznie, - że to, iż przez większość życia „wbijaliśmy sobie gwoździe w dupę”, często jeszcze okłamując siebie, mówiąc – „to nie boli”, było potrzebne. A było potrzebne, by w końcu poznać Prawdę.

Więc dostaliśmy swoje „skopy”, aby się przebudzić. Każdy dostał w miejsce które go najbardziej zabolało. A kiedy wyciągnął z tego mądrość, zauważył piękno doświadczeń, miłość i szerszą perspektywę, zyskał duchowe uniesienie.

Tak więc wszystko stało się darem. Znikła walka, złość, gdyż nie miały już racji bytu. W zamian zaistniało zrozumienie, przyzwolenie. Zachwyt nad życiem.

W codziennych doświadczeniach zachodzi zmiana spojrzenia przez pryzmat energii, jakiej to za sobą niesie i czy na pewno ja chcę tego doświadczyć. Czy wczuwając się w to odczuwam radość, czy może wprost przeciwnie.

Jeśli przeciwnie, to nie masz może trudności z powiedzeniem „stop”, „nie”? Gdyż szanujesz siebie, swoją przestrzeń, energię. Nie jesteś na rozdawnictwie siebie na prawo i lewo?

Kochając siebie, jesteś w stanie prawdziwie pokochać innych. To bardzo proste i logiczne. Tylko to co masz w sobie, jesteś w stanie przekazać innym. Więc jeśli nic nie jest dla Ciebie darem i wszystko co w życiu Ciebie spotyka jest po to, aby zrobić Ci pod górę i ponownie trzeba z tym walczyć, to to właśnie masz. To doświadczasz. Tym emanujesz i to dajesz innym.

A inni ludzie czują od Ciebie twoje energie i przyciągasz sobie podobnych, aby móc zachować swój system wartości / kontroli. Tak, aby nic nie wprowadzało do niego zakłóceń… Bo wtedy trzeba by się zmierzyć z myślą – „a może jestem w błędzie”. Więc wiele łatwiej jest unikać i przerzucać na innych. Przecież nie ma jak to najsłynniejsze powiedzenie – „to oni”… bo chyba przecież nie „Ja”… to oczywiste J)))

Tak więc istniejesz i jest to jedno z głównych praw wszechświata. Od Ciebie zależy jak obecne wcielenie przeżyjesz. Co doświadczysz, co kreujesz.

Idąc drogą, czujesz jak drzewa uśmiechają się do Ciebie, ptaki śpiewają, słońce świeci. W tym momencie czy potrzeba czegoś więcej? Dzieci są w chwili teraz, nie zatracili tej zdolności. To dorośli o niej zapomnieli poprzez różne matrixowe programy umysłu.

Coś chcesz zmienić? Brawo Ty. Więc działaj. Jednak nie walką. Czas starej energii już minął. Chcesz zmiany, to oddychaj, przyzwalaj zaufaj i idź pewnie z podniesioną głową przed siebie. Bo żyjąc w tych czasach już zasłużyłeś na medal.




Jesteś, istniejesz, żyjesz – Cud życia się dokonał. Reszta należy do Ciebie...


Dominik Belczewski

Jesteś zły… i dobrze? Jak to możliwe?

 

Jesteś zły… i dobrze. To jest również uczucie, które potrzebuje swojego wyrażenia, uwolnienia. Jest ono częścią Ciebie. Walczyć z nim, to walczyć z samym sobą.

Czujesz w sobie nienawiść, agresje, chęć walki… A kto tego nie czuł, „niech pierwszy rzuci kamieniem”.

Każdy z nas jest inny, jednak każdy z nas ma w sobie uczucia, które są wyrazem miłości, lub strachu.

Miłość, harmonia, szczęście, zdrowie, są naturalnymi stanami ludzkiej egzystencji. Dlatego też, może nie odczuwamy tak swojego ciała, w stanie zdrowia, bo nie ma też takiej potrzeby. Wczuwając się w nie, poczujesz światło. Ciepło w sercu. Ciało poczujesz, gdy Ciebie coś zaboli, gdy czujesz się nie przyjemnie. Złość w organizmie od razu odczujesz. To jest normalne.

Żyjąc w obecnych czasach globalnej przemiany, gdzie życie wymaga jeszcze od nas zachowania sporej czujności, gdyż zewsząd jeszcze siatki kłamstw matrixa działają, wyrażając się poprzez kościół, polityków, „ochroniarzy” systemu itd. Jednak aby przejść dalej, należy zrobić to, o czym Jezus mówił już dawno temu, a mianowicie - „zło, dobrem zwyciężaj”.

Reagując złością, nienawiścią, wzmocnisz tylko system, który łaknie właśnie takich emocji, żywiąc się nimi i grabiąc twoją energię. Reagując miłością, odcinasz dostęp do swojej energii, tym samym dając światło i możliwość zmiany.

To samo tyczy się twojego organizmu. Jeśli coś wciąż Ciebie boli, prawdziwą zmianą jest odpuszczenie walki. Trzymanie się wciąż niższych energii, zawsze wywoła oddźwięk na ciele.

Każdy z nas ma w sobie złość, nienawiść. Te uczucia są. Kwestia, czy będziemy je żywić, zasilać. Gdy coś Ciebie wkurwi, to, to powiedź, wyraź, ale nie trzymaj w sobie. Umiejętność wyrażania siebie, swoich uczuć, mówienia o tym, jest jedną z wspanialszych możliwości człowieka, dającą ekspresje wyrazu w twórczości, artyzmie.

Przecież „napierdzielanie” w poduszkę jest też wyrazem ekspresji, twojej własnej twórczości. Zauważ, że robiąc to świadomie. Wyrażając swoje emocje, czujesz przy tym zabawę, radość. A one nie kumulując się w Tobie, nie powodują odkładania w organizmie toksyn, które z czasem wybuchną, w ten czy inny sposób. Jednak zawsze znajdą ujście.

Każda choroba ma swój początek od myśli, emocji. One zakotwiczają się w ciele fizycznym, czy też na poziomie czakr, dając znać o sobie, że jest coś do „zrobienia”. Temat jak zawsze można „olać”, lub się mu przyjrzeć i przetransformować.

Wszystko też można czynić samemu, jeśli czujesz się na siłach. Można też skorzystać z różnych technik. Tutaj polecam Reiki. Jest także wiele wspaniałych ludzi, którzy poproszeni o pomoc, chętnie jej udzielą. (Samemu znam wielu i z wieloma rozmawiam.) Powiadają – „razem łatwiej”. Jest w tym ogrom prawdy.

Złość jest, była i będzie. Jest ona częścią nas, gdyż jesteśmy wszystkim. Kwestia na czym skupimy swoją uwagę, a to zasilać będziemy swoją energią kreacji.



...Bo miłość jest najlepszym lekarstwem...


Dominik Belczewski

Czy znajdujesz w swoim życiu pasje, inspiracje?

 

Życie, pasja, inspiracja. Tak często żyjemy i nie koniecznie wiemy po co żyjemy, znudzeni życiem..

            Jedno z pierwszych naszych zderzeń już jako dziecko, ledwo przyszłe na świat – rodzice... Często jeszcze w starych schematach, systemach, gdzie nie ma zbyt wiele świadomości. Więc dziecko się buntuje. Próbuje wyrazić siebie, tak jak potrafi.

            Dalej idzie do szkoły. Tutaj dostaje już centralnie ścianą w głowę. System totalitarnych rządów jednostek (nauczycieli) nad uczniami. A potem się dziwą, czemu nikt nie chce się uczyć i są takie afery w szkołach. Gdzieś nagromadzone emocje potrzebują znaleźć ujście.

            Dalej dochodzą pierwsze jakieś nieudane relacje partnerskie, osobiste „porażki”. Poczucie, że może nie jest się wystarczająco dobrym. Dochodzi do tego kwestia „ala religii”, nierządów, korporacji.

            To wszystko skutecznie, zabija ludzką wrażliwość, pasje, inspiracje. Chęć wyrażania uczuć. Poczucie mocy kreacji.

            Upadający system dokładnie to wszystko przemyślał i od pierwszych chwil narodzin dziecka, czystej świadomości, działał tak, by nakładać siatki iluzji jedna po drugiej.

            Nie jest zbyt proste wyjście z nałożonych na siebie przez lata… przez setki wcieleń ograniczeń, iluzji, schematów. Potrzeba sporej pracy. Zmiany Świadomości.

            Pojawia się też pytanie od czego więc zacząć? Odpowiedzi są proste na te pytania. Wręcz banalnie proste, jednak i bardzo głębokie. Potrzeba zacząć i skończyć na sobie. Bo tylko to, co masz w sobie, jesteś w stanie dać dalej. Tym emanować. To przyciągać do siebie. Nikt inny, nawet gdyby i może chciał, nie może wykonać tej pracy za Ciebie, a wręcz za takie podejście dostał by „po dupie”, mówiąc dosłownie.

            Skupiając się na sobie, proponuję skupić się na dwóch rzeczach, a w zasadzie na jednej. Rób w swoim życiu to co sprawia Ci radość i przyjemność. To wyznacznik serca jest. To naturalny stan człowieka jest. I w codziennym życiu oddychaj świadomie, przyzwalaj, uwalniaj. Wszechświat jest obecnie w czasie przemian. Energie wracają do porządku, harmonii. To sprawia wrażenie jakiegoś chaosu, bałaganu. Dlatego oddychaj i zaufaj.

            Kiedy skupiasz się na tym co daje Ci poczucie radości, przyciągasz tego coraz więcej i więcej. A to co Ci nie służy powoli odpada. Jest to proces, bo często przywykliśmy co tego co nam nie służy. Wrośliśmy w to korzeniami, a wyrwanie ich niekiedy bywa bolesne. Dlatego oddychaj, przyzwalaj, zaufaj.

            Gdy wziąłeś odpowiedzialność za własne życie, nie szukasz szczęścia na zewnątrz, że ktoś lub coś może Ci je dać, bo wiesz już że znajdziesz je w sobie. A kiedy znajdziesz je w sobie, to i na zewnątrz Ciebie zacznie się pojawiać na każdym kroku, będąc niczym innym jak odbiciem twojej energii.

            Ludzie którym taka energia nie będzie odpowiadać, nie będą się do Ciebie za bardzo zbliżać. Ci którzy chcą pozostać w iluzji tam pozostaną. A Ty idź własną drogą.

            Jest tak wiele ludzi ciepłych sercem. Pełnych miłości, wsparcia. Innych istot gotowych pomóc, gdy się o pomoc poprosi. Nie jesteś i nigdy nie byłeś w tym procesie samemu. Zaufaj i krocz dalej swoją drogą, swym własnym tempem.



Obraz Jürgen z Pixabay

            Lekarze mówią Ci, że nie uleczysz samego siebie. Od nauczycieli słyszysz że jesteś głupi. Nierządy że masz bez krytycznie słuchać ich nakazów. Kościały, że jeśli się im nie podporządkujesz, twoja dusza zostanie potępiona. A w tym całym zamieszaniu Prawda wręcz krzyczy – „Słuchaj swojego serca. Zaufaj sobie, a nie temu, co mówią Ci inni. Jesteś wspaniałym wartościowym człowiekiem, który przyszedł na Ziemię wnieść własne światło. By żyć i cieszyć się każdego dnia”.


Dominik Belczewski

Alfabet

Film (oraz książka o tym samym tytule), który wnosi ogromną mądrość na temat szkolnictwa i jego koniecznej, bezdyskusyjnej zmiany.

Obecny system nie rozwija, lecz często ogłupia — zabija wewnętrzną kreację, pasję i naturalną ciekawość uczniów. Alfabet, jako film dokumentalny, pokazuje na badaniach i przykładach, że coś ewidentnie tu nie gra.

Bo przecież wszystkie dzieci mają w sobie naturalną chęć poznawania świata i życia. A ilu z nas, siedząc w ławkach po kilkanaście godzin dziennie, uczyło się rzeczy, które czuło jako całkowicie niepotrzebne, myśląc: „co ja tu robię?” I jednak chodziliśmy, bo „kazano nam”…

Film przypomina, że wystarczy dodać trochę zabawy, kreacji i wolności, a nauka staje się radością. Bez nadmiernej kontroli i sztywnych ram upadającego systemu. Widzimy też pojawiające się alternatywy, które pokazują, że inna edukacja jest możliwa — taka, która wspiera, a nie tłumi.



https://www.filmweb.pl/film/Alfabet-2013-690266



Wagenhofer Erwin, Kriechbaum Sabine, Stern Andre "Alfabet"

 Książka, jak i film o tym samym tytule wnosi sporo mądrości na temat szkolnictwa i jego bezdyskusyjnego koniecznego zmiany systemu, który obecnie doprowadza uczni do ogłupiania, zabijania jego wewnętrznej kreacji, pasji. Wszystkie dzieci mają wewnętrzną chęć nauki, poznania świata, życia. Tylko kto z nas chodzących do szkoły lubił siedzenie w ławkach po kilkanaście godzin dziennie i uczenie się rzeczy, które czułeś, że są Ci całkowicie nie przydatne. Zastanawiając się "co ja tu robię"? Jednak często chodząc, bo "kazano mi"... Wystarczy dodać trochę zabawy, kreacji, wolności. Bez nadmiernej kontroli i sztywnych ram upadającego systemu. Znajdziemy tutaj pojawiające się już różne alternatywy..


W ostatnim rozdziale książki "Intuicja" Adamus Saint - Germain, Tobiasz (https://bialywiatr.com/produkt/intuicja/) poruszony zostaje właśnie temat edukacji i dyskusji o potrzebnych zmianach. A jako, że jest do książka z channelingu, Tobiasz wnosi bardzo ciekawe treści i spostrzeżenia w danym temacie. Polecam gorąco oba tytuły.  

Co w sobie trzymasz, czego puścić nie chcesz?

 

Właśnie dziś jest ten dzień, aby odpuścić sobie wszystko. Zauważ, popatrz co Ciebie trzyma. Czego puścić nie chcesz. Jakiej relacji się trzymasz, która Ci nie służy, a daje tylko smutek.

Wiele z tego co się dziś u Ciebie dzieje jest konsekwencją twoich myśli, działań z dnia wczorajszego. Tak więc, po co to? Na co komu „wczorajsze piwo, skoro uleciał już gaz”?

Co w sobie trzymasz, czego puścić nie chcesz? Urazy pozostawionej do kogoś, złości, nie odwzajemnionej miłości, poczucia odrzucenia, utraty, nie trafionej inwestycji finansowej, poczucia winy…

Tak, to wszystko nie są przyjemne uczucia. Jednak i one są częścią nas. Doświadczyłeś ich, aby móc wzrosnąć. A decyzja należy do Ciebie, czy to zrobisz, czy dalej wolisz żywić urazę.

I nie chodzi tu o to by nie pamiętać, ale o to by zakończyć pewien wciąż powtarzający się cykl – „kat / ofiara”. „Ofiara / zbawca”. Poczucia „wyższości / niższości”.

Robiąc coś inaczej, daje się sobie szansę na inne życie. Na doświadczenie go z zupełnie innym świetle.

Inaczej, znaczy z miłością. Z energią szacunku i wybaczenia. Każdy człowiek postępuje na tyle na ile pozwala sobie na własną świadomość. Jeśli ktoś chce żyć w mroku, to jego decyzja. Ty idź swoją drogą.

Jeśli jesteś zły na kogoś, bo ta osoba mówiąc delikatnie nie była miłą dla Ciebie, pozwól iść tej osobie jej własną drogą. Ty idź własną. Możesz w swojej podróży być długi czas sam. Może się tak zdarzyć. Jednak nie przejmuj się tym. Ten czas jest również potrzebny, aby pobyć ze sobą.

Stare relacje się kończą, aby dać możliwość nowego. Opartego na miłości, szacunku, wzajemności.

By stworzyć nowe, stare wpierw trzeba posprzątać. To obecnie się dzieje na skali planety, wszechświata, a tym samym i we własnym sercu.

Zaufaj procesowi w którym jesteś. Zaufaj własnemu sercu. To wszystko, co Ci nie służy obecnie wychodzi na wierzch. A każdy z nas w ciągu życia nazbierał tego sporo…

…Bo czy choćby widok kłócących się rodziców. Przecież to wgrywa się w pamięć. Rodzą się pytania – dlaczego, czy to przez moją osobę, itd. Jak tak można, że Mama krzyczy na Tatę, czy Tata na Mamę. Przecież dziecko kocha obojga..

Odpuść sobie, że potrzebowałaś niekiedy podejmować nie ludzkie wybory, rozdarty pomiędzy dwojgiem rodziców.

Oddychaj głęboko i pozwól swojej duszy, aby ta uleczyła twoje rany tak głęboko zakorzenione na własnym ciele. (niekiedy wręcz powodując choroby z powodu niewyrażonej emocji, bólu).

Płacz ile tylko zdołasz. Krzycz tak głośno jak potrafisz. Kochaj siebie, bo na to zasługujesz. Przytul siebie, obejmij i szepnij do ucha –„Kocham Cię”.

 


Obraz Kat z Pixabay

Uwalniaj, pozwalaj...


Dominik Belczewski

7 uczuć

Wspaniały polski film, który w niezwykle prosty i jednocześnie wymowny sposób pokazuje, jak ważne jest wyrażanie własnych uczuć. To opowieść o tym, że tłumienie emocji prowadzi do cierpienia, a prawdziwe szczęście rodzi się z odwagi, by czuć i mówić o tym, co naprawdę w nas żywe.

To film szczególnie ważny dla rodziców — uczy, jak słuchać swoich dzieci i być obecnym na ich drodze. Jednocześnie bardzo mocno odsłania obraz systemu szkolnictwa, który nie wspiera rozwoju młodych ludzi, a wręcz woła o natychmiastową zmianę.

Dopełnieniem jest dla mnie wypowiedź Christiny von Dreien (polecam obejrzeć tutaj) (https://www.youtube.com/watch?v=taXYZ34kGM0), która w piękny i mądry sposób mówi o wychowaniu dzieci i edukacji w nowym świetle.

Film dostępny obecnie na Netflix — i zdecydowanie warty obejrzenia 

 




https://www.filmweb.pl/film/7+uczu%C4%87-2018-810503


O co chodzi z tą władzą?


            No właśnie o co chodzi z tą władzą? Ludzie przez wieki dążyli do niej. Zabijali się o nią, prowadzili wojny. Myśląc, że władza jest w stanie im coś dać.

            Jednak ona jest niczym innym jak wygórowanym ego, które chce z innych uczynić mniejszymi sobie, by im służono, bezkrytycznie oczywiście najlepiej. A tym samym siebie, wywyższyć ponad innych.

            Nie ma tym samym tutaj absolutnie mowy o wzajemności i szacunku do innej istoty. Bo tam gdzie walka o władzę, tam działają niskie energie – manipulacje, wykorzystywanie, strach, kontrola.

            Ogólnie chęć władzy jest niczym innym jak formą strachu. Żaden człowiek który poznał prawdę o sobie i żyje nią, nie wywyższa się ponad innego. Wręcz przeciwnie, staje się sługą, gotowym pomóc, gdy o pomoc zostanie poproszonym. Gdyż pragnie on dzielić się swoją miłością, światłem, gdyż w ten sposób pomnaża ją i  w sobie.

            Co ogólnie jest całkowitym przeciwieństwem energii władzy, która dąży do gromadzenia, do zbierania coraz więcej, wszelkim możliwym kosztem. - „Chcę więcej”. A energia miłości powie – „w czym mogę Ci pomóc”.

            W świadomości zbiorowej sama walka o władzę została przez system matrixa dość mocno zainstalowana. (obecnie system ten się burzy, o czym wspominałem już w poprzednich artykułach). I tak, rodzice walczą z własnymi dziećmi aby były im posłuszne i robiły to co rodzicom się podoba, a co bardzo często jest w całkowitej niezgodzie z dzieckiem. Ale masz mnie słuchać, bo ja jestem twoim rodzicem…

            Dalej religie walczą o władzę nad ludźmi. Nierządy tak samo. Starając się działać w ten sposób, by manipulując mini i strasząc ludzie byli im posłuszni, i bezkrytyczni.

            W szkołach masz być posłuszny wobec autorytetu nauczyciela. W domu wobec rodzica, partnera. Gdziekolwiek się pojawisz masz się kogoś słuchać i robić to co Ci każą. Tak działał ten system. A oparty był o walkę.

            Tylko, że jest to całkowita iluzja. Gdyż każda jednostka, która jest świadoma, jest indywidualna. Jest Suwerenem. A tym samym nie potrzebuje, aby ktokolwiek mówił jej co ma robić i jak się zachowywać. A to dlatego, że przyjęła ona odpowiedzialność za własne życie.

            Takie osoby, są bardzo niewygodne w upadającym systemie. Gdyż każdy kto nie chce się podporządkować, jest sam sobie twórcą własnego życia. A oni to wiedzą i wiedzą też, iż władza jest iluzją. Wystarczy tylko, że ludzie się obrócą i przestaną ich słuchać, a nagle nie pozostanie nic, absolutnie nic.

            Władza jest niczym innym jak chęcią podporządkowania sobie innych, a nigdy nie dało i nie da się tego zrobić, bez zgody na to innej osoby. Wystarczy wziąć odpowiedzialność za własne życie i decyzje jakie się w nim podejmuje, a nagle nikt, po za tobą samym nie będzie tobą kierować.  

            Dlatego dzieci tak bardzo się buntują od najmłodszych już lat. One to wiedzą i pokazują to swoim zachowaniem. Pytanie czy to chcesz zobaczyć, czy może jednak swoje poczucie ego chcesz zaspokoić, tak by chociaż ktoś ciebie słuchał, byś poczuł iluzoryczną władzę nad kimś.

            A może wolisz to w relacji partnerskiej wciąż podkreślać jaka ta druga strona jest niedobra, bo nie słucha ciebie. Nie robi tego co ty chcesz by robiła…

 

A czy w takim podejściu jest chociaż miejsce na odrobinę miłości?

 

Walka, strach jest przeciwieństwem miłości, a to co siejesz, to zbierasz.

 

Bądź kreatorem własnego życia, a zauważysz, że nie dzieje się nic, bez twojej zgody.


Obraz PublicDomainPictures z Pixabay



Dominik Belczewski

Jakie w twojej głowie obecnie wciąż trzymają się schematy?

 

            Witaj J Jakie w twojej głowie obecnie wciąż trzymają się schematy? Co trudno Ci puścić wolno? Z czym nie możesz sobie poradzić?

            Te wszystkie pytania powstają dość często w głowie. A wynikają one z walki, strachu, braku pewności siebie.

            Wolisz trwać w relacji w której jesteś totalnie nieszczęśliwy, ale ją znasz i  w niej trwasz? Bo przecież „mój mąż, moja żona”...

            Obecnie jest czas zmian. Nie ma już miejsca na stare schematy. Miłość jest wolnością, a wolność poczuciem samostanowienia i wyznaczania własnych granic, oczywiście w szacunku i poszanowaniu do innych istot.

            Pomyśl - jesteś dziś na łożu śmierci, czy coś w swoim życiu będziesz żałował? Jeśli tak, to czemu tego nie zmienisz? Czemu nie przeprosisz, dlaczego nie rzucisz tego, co Ci nie służy i nie pójdziesz inną drogą? Bo to wymaga odwagi? A kto jak nie Ty sam w sobie potrzebujesz ją znaleźć?

Spojrzeć sobie potem w oczy i powiedzieć, „zrobiłem to”. Trudność polega jednak w tym, aby z nikim i z niczym nie walczyć. Wojna rodzi tylko wojnę. A to nie będzie zmiana. Może pojawi się inne pole bitwy, inni ludzie, jednak walka zostanie.

Nie ma znaczenia na jakiej płaszczyźnie toczone są bitwy. Czy to w relacjach, czy w poczuciu niespełnienia, uczuciu ofiary. Wciąż i wciąż są wtedy ranni i poszkodowani.

Kobiecość i Męskość wiele tysiącleci biła się ze sobą, tłamsząc jedni drugich. Religie zabijając w człowieku prawdziwego ducha. Politycy chcąc czynić z innych swoich niewolników.

Na co komu to? Znajdź w sobie to co daje Ci poczucie radości. Znajdź w sobie siebie i zaufaj, przyzwól. Nowe się kreuje. Walka już była, znamy ją dogłębnie, walcząc tysiąclecia, niemal nieustannie.

A czy znamy miłość? A czy znamy wolność, wzajemność, szacunek i nie tylko, że tak powiem na tej planecie, ale i do innych istot, galaktyk.

Nowe zbudujemy tylko, gdy zechcemy inaczej. Gdy spojrzymy oczyma miłości i wdzięczności na siebie i innych.

Kocham Cię i dziękuję Ci, że jesteś, takim jakim jesteś. Dzięki temu nauczyłem się miłości do siebie, a tym samym nauczyłem kochać się ciebie.

Każdy schemat który pojawia się w głowie można zmienić. Podstawą jest pewność siebie, zaufanie sobie, przyjęcie odpowiedzialności.

Zobacz jak się z jaką myślą czujesz. Programów, które nam nie służą, przez eony czasu próbowano nam wgrywać setki tysięcy, a mimo to wciąż znajdowali się ludzie którzy jeden po drugim rozpuszczali w świetle prawdy. Tak więc da się.

Przykładem takich schematów niech będzie choćby – „nie zasługuję na to” , „nie jestem godzien” , „pieniądze są złe” i tak dalej…

To wszystko iluzja.  A iluzję łatwo można przejrzeć. Oddychaj głęboko, świadomie, przyzwalaj. Poznasz w sobie co ciebie trzyma, jaka myśl, spojrzenie nie pozwala pójść do przodu. A jeśli zechcesz to zmienić, przyzwól na zmianę. Jeśli będzie trzeba pojawią się nagle ludzie, sytuacje, wsparcie. Wszechświat nigdy nie pozostawi ciebie samej / samego. Tylko zaufaj i wiedź że to co się dzieje.



Zdjęcie autorstwa - Tomasz Bojahr


...zmień myślenie, a zmieni się twoje życie...



Dominik Belczewski