Przyznam się, że do tej pozycji podeszłam dość sceptycznie i na półce chwilę leżała zanim "przyszedł jej czas". Bardzo pozytywnie się zaskoczyłem. Jest to książka, którą polecam od teraz jako pierwszą, aby przeczytać, jeśli ktoś chce rozpocząć swoją pracę z duchowością. Poznaniem siebie. Napisana przez naukowca, językiem bardzo prostym, gdzie na podstawie naukowych badań wiele tematów zostaje wyjaśnionych. Omawia absolutne podstawy duchowości. Pracujesz już jakiś czas nad sobą, również tą pozycję gorąco polecam.
Wesołego Czasu Życia :)
Jest nowy dzień. Właśnie nastał. Ty wraz z nim. Żyjesz i w
nim uczestniczysz. Życzę Wam, abyście odczytywali głos waszego serca, niczym
dźwięczne echo wołające z gór. Głośno, wyraźnie. Aby Wasze wybory każdego dnia
wywoływały uśmiech na Waszych twarzach. Życie Jest i Będzie. Każdy z nas je
tworzy, gdyż i Życiem Jesteśmy. Nowy rok nastanie. My też tam będziemy. Twórzmy
sercem. Życzę Wam aby każdy dzień stał się tak pięknym, by zapierał dech w
piersi. :)
Żyj w życiu Życiem, Ducha oddechem...
Dominik Belczewski
Czy uczucia są wyznacznikiem tego, co doświadczamy? Czy to dzięki nim kreujemy? Czy tak właśnie jest?
Czy uczucia są wyznacznikiem tego,
co doświadczamy? Czy to dzięki nim kreujemy? Czy tak właśnie jest?
Można je podzielić na bardzo prosty
i przejrzysty sposób. Na te, co dają Ci, radość, szczęście, miłość i na te co
stoją po stronie strachu, czyli wewnętrznie nie czujesz w nich radości, gdy ich
doświadczasz.
Pytanie nasuwa się więc bardzo
proste. – Po co doświadczać czegoś, co nie daje radości? Niestety odpowiedź nie
jest już tak prosta. Składa się na to całe mnóstwo czynników.
Tańcz z tym co czujesz. Wyrażaj
siebie. Nie kontroluj. Zachowaj uwagę i bądź świadomy uczuć, ale nie kontroluj.
To dobre, a to złe. Każde uczucie jakie się w Tobie pojawia jest potrzebne.
Jest wyrazem Ciebie. Nie da się wyrażać tylko jakiejś części. Ta część nie
wyrażona kiedyś zechce się wyrazić i zrobi to z wzmożoną siłą.
Wiele z tego co czujemy, mamy nawet
złość na siebie, że czujemy. Jesteśmy źli na siebie. Każąc siebie. Zadając
sobie samemu jeszcze jakąś dodatkową karę i potem, może jeszcze zrzucając
wszystko na innych. „Dlaczego wciąż mi się nie udaje”!
A może kluczem jest właściwe
zadawanie pytań samemu sobie i chęć przyjęcia odpowiedzi? Co mogę zrobić
inaczej? Co jest w tym dla mnie pomocnego? Co w tym pomaga mi wzrastać? Czy to
co robię i jak robię daje mi radość? Czy to czuję? A może właśnie czuję, aby
całkowicie zmienić swoje życie? Że czas zakończyć pewien etap i z odwagą iść
dalej.
Życie jest polem niewyczerpanych
możliwości, więc pobaw się nim, a nie ograniczaj do tego co znasz. Spodziewaj
się niespodziewanego. Żyj w sposób jaki kochasz żyć, w szacunku i miłości do
siebie i innych.
Uczucia miłości są w twoim sercu i
też zawsze tam były. Kwestia na co Ty sam/sama sobie pozwolisz. I jedno i
drugie jest potrzebne. Jest częścią Ciebie. Stanowi całość. Kreujesz swoje
życie, czy tego chcesz, czy nie. W sposób świadomy lub nieświadomy.
Pamiętaj, że chodzi o PRZYZWOLENIE.
Za tym idzie odpuszczenie. Transformacja. Zejście sobie samemu z drogi.
Mówiąc obrazowo. Idziesz drogą Ty i
Twoje Jestem. Mówisz „pozwalam” i schodzisz sobie z drogi, by zadziałało Twoje
Jestem. Zaufaj, że tak się dzieje, a i życie zacznie się zmieniać. Jednak
kierunek zmian będzie podyktowany przez twoje serce, nie umysł, a tym samym –
spodziewaj się niespodziewanego.
Myśli tworzą słowa. Słowa tworzą
uczucia. Uczucia tworzą wszechświaty. Nie bez powodu mówi się - „uważaj co
myślisz”. W twoich myślach rodzą się już światy. Masz moc transformacji
energii. Więc skorzystaj z tej mocy jeśli taka twoja wola.
Życie jest sztuką wyborów. Masz
wolną wolę. Więc decyzja zawsze należy do Ciebie. Budując w sobie uczucia
strachu, budujesz energię wampiryczną. Na zabieraniu innych, na nienawiści,
złości, smutku, zawiści. To chcesz doświadczać?
Budując na miłości tworzysz
wzajemność, szacunek, uznanie, braterstwo, dialog. To odbija się w twoim życiu
i osób z którymi przebywasz. Każdy ma prawo doświadczać tego co zechce.
Dlatego też obecnie jest sporo nieporozumień. To czas dla
wszystkich aby wybrali co chcą doświadczać w swoim życiu i jaką linię czasu,
swoją energią chcą zasilać.
Dla tych wszystkich którzy wybrali miłość – Dziękuję Wam, że
Jesteście. Światło Boga nigdy nie zawodzi…
Wsparcie strony
Jeśli w jakiś sposób moje artykuły i to co tworzę z Tobą za rezonowało, było Ci pomocne i tak poczujesz by zrobić, zapraszam Cię abyś zrobił wolny datek na moje konto 70 1160 2202 0000 0001 8448 6269 tytułem - darowizna. - Dziękuję.
Dominik Belczewski
Dzieci, tak wiele można się od nich nauczyć…?
Witajcie. Dziś lajtowo, ale i
również z głębszym spojrzeniem. Jeśli jesteś rodzicem, to w temacie
podejrzewam, że poczujesz się jeszcze głębiej...
Cała „zabawa” w dzieciach jest taka,
że przychodzą one niesamowicie świadome, z pamięcią duszy, z połączeniem ze
Stwórcą. Z pełną harmonią serca. A co często robią dorośli – „Ty nic nie wiesz
o życiu”! Naprawdę nic nie wie? To usiądź i obserwuj!
Zacznijmy od tego, że Ty jako
dorosły wgrałeś już sobie najróżniejsze schematy, co winno, co nie powinno. Jak
się czuć, oddychać, i czy może sobie swobodnie pierdnąć…
A ono, nie ma twoich programów gdy
się rodzi. Jednak jesteś jako rodzic jego autorytetem i od Ciebie uczy się
twojego spojrzenia na życie i zazwyczaj nie mając później już tej świadomości,
automatycznie powielać.
A dzieci już kodujemy od pierwszych
dni poczęcia, nawet jeszcze przed. Gdyż energia już się tworzy. I tak jednym z
często powtarzających się schematów jest to, iż chcemy żeby pojawił się syn, a
jest córka, czy też odwrotnie. A może w sobie nie wiemy kim ma być i tworzymy przez
to, już rozdarcie wewnętrzne u dziecka. Może po prostu odpuść i pozwól się mu
przejawić?
Co wtedy się dzieje u takiego
dziecka w dalszym życiu? A no bardzo dużo. A to niby taka błahostka… Otóż potem
dziecko nie wie jaką energię prezentuje, czym emanować. Może mieć trudności z
budowaniem relacji… To już jest zawsze temat indywidualny, bo każdy odbiera
pewne kwestie indywidualnie i indywidualnie je przechodzi, transformuje.
Tak też dzieci możemy programować
wszystkim. Swoim strachem, obawami, kontrolą, krytyką – nieświadomymi
działaniami. A później się dziwisz, że dziecko się buntuje, że nie słucha, że
nie zachowuje się tak, jak chciałbym aby się zachowywało.
Tu jest punkt zwrotny. To co
wysyłasz, to otrzymujesz. A dziecko bardzo dokładnie widzi i odczytuje emocje,
uczucia. Nie wie tylko czemu pojawia się u Ciebie strach w jakiś sytuacjach.
Jednak patrząc pod kontem dziecka, dla którego jesteś autorytetem, to ono
spojrzy tak – widać tak właśnie trzeba, skoro tak mama, czy tata tak robi. Z czasem się podda i zaprzeczy
swojemu sercu. Powtórzy lekcję rodziców…
A wystarczy po prostu słuchać,
wspierać. Powstało wiele pięknych książek na temat wychowania. Jedną z nich
poleciłem już na blogu - https://idzprzedsiebie.blogspot.com/2022/09/shefali-tsabary-przebudzona-rodzina.html więc i w temacie nie będę się za
wiele rozpisywał…
Stań się jak dziecko, otwarte,
szczere, bez strachu, ufne, pełne miłości, ciepła. Masz w sobie te cechy?
Przecież to podstawy życia! A uważasz, że jesteś odpowiednią osobą by je uczyć?
Chcesz, by zadowalało twoje przerośnięte ego? By przerzucić na nie swój strach,
by poczuć się „lepiej”.
Od Ciebie się ma nauczyć, że ogień
jest ciepły, że dziura jest głęboka, że jadące auto jest niebezpieczne, czyli
tego, aby zachować ciało w zdrowiu. Nie odpowiadasz za czyjąś duszę. Każdy sam
przyjąć potrzebuje pełną odpowiedzialność. Dzieci o tym wiedzą, a Ty?
Rozmawiajcie we wzajemności, na
równi z równym. Mistrz z Mistrzem. Uczeń z uczniem. Jak wiele można się od nich
nauczyć. One widzą inne wymiary. Patrzą wielowymiarowo.
Ostatnio zapytałem się syna, czy zna
Plejadnian. A on na to – „Tak, u góry są, wysoko, tam są” i pokazuje palcem. A
na moje pytanie czy ich widzi, odpowiada „tak”.
To tylko jeden przykład z rozmów z
własnym synem (obecnie ma 3,5 roku), tak dla odniesienia ile oni mogą nas
nauczyć jeśli tylko sobie na to pozwolimy. A będą nam pokazywać właśnie to, co
w sobie mamy do załatwienia. Są wspaniałymi „lustrami”.
Miało być lajtowo, chyba tak nie do
końca wyszło… Cóż życie zaskakuje ;)
Dominik
Belczewski
Czemu się ukrywasz?
Witaj J Życie jest pasmem doświadczeń które
samemu kreujesz. Dodajesz własną boską część, do świadomości ludzkiej i jej
budzenia, lub zniewalania. Każda twoja myśl i słowo „jest ziarnem, które
przynosi owoc”.
Czy, nie jest tak, że może przed
samym sobą starasz się uciec? Że do własnej mocy przyznać się nie chcesz?
Przecież zawsze prościej zwalić na kogoś, na coś. Jednak tak, to nie działa, a
mniemam, że to już wiesz, że na zewnątrz siebie nie znajdziesz odpowiedzi.
Tylko w sobie samym. Nikt i nic nie jest w stanie ci tego dać, co Ty masz w
sobie. Jeśli chcesz doświadczać miłości, ona potrzebuje zamieszkać w Tobie.
Chcesz obfitości, potrzebujesz sobie na nią przyzwolić.
Jest w tym „ale”. A to dlatego, że
często pojawia się zwątpienie. Pamiętam jak w swoim czasie rozmyślałem i
przyszła mi do głowy dość szalona myśl – „a może by tak zszedł anioł z nieba i
to zrobił…” Poczułem wtedy dwa uczucia. Pierwsze było – przecież jak to, dla
mnie anioł miałby przyjść, przecież ja taki niegodny jestem… Aczkolwiek i pojawiło
się i drugie uczucie – a czemuż by nie. Przecież zasługuje na to by mi
pomagano, by mi służono.
Drugie uczucie było dla mnie
odkrywcze. Pierwsze przepełnione strachem. Gdy poczułem sercem, że to jest
zgodne ze mną, że przecież o to właśnie chodzi, by w życiu było prosto, łatwo i
przyjemnie, od tego czasu nauczyłem się prosić o pomoc. Nauczyłem się wyrażać
jasno swoje potrzeby.
Dzięki temu, tak czuję, że
wszechświat (oczywiście jeśli nie mam wewnętrznych w sobie sprzeczności, ale to
innym razem poruszę) ma prościej. Wie co chce, a tym samym pomaga mi, podsyła
ludzi do pomocy, możliwości. Wszystko w okuł wspiera mnie w tym co pragnę.
Dlaczego więc mam się ukrywać?
Dlaczego mam bać się tego co czuję? Tego co sprawia mi przyjemność, radość? Gdy
jestem sobą, przestrzeń w koło mnie tańczy w tańcu urzeczywistniania.
Jest uczucie, jest wizja co chcę. W
jakim świecie chcę żyć, co doświadczać. Że chcę kochać i być kochanym. Jednak
co ważne, aby było to lekkie. Bez kontroli – jak, kiedy, gdzie, z kim i tak
dalej. Umysł pomógł stworzyć wizję, jednak nie ma potrzeby by dalej w tym
uczestniczył, gdyż jak to on, będzie patrzył z perspektywy tego co zna. A
przecież raczej chcemy doświadczać nowego. Bez starych schematów myślenia,
działania.
Jeśli więc wiesz co chcesz, to nic
nie stoi Ci na przeszkodzie, po za własnym strachem. Kochaj i bądź kochaną. Żyj
w pełnej finansowej obfitości. Żyj w wolności. Twórz z pasji serca, skupiając
się na tym co chcesz.
Gdyż myśląc też, czego nie chcesz,
również i to tworzysz. Energia podąża za myślą, a Ty masz twórczą noc
działania. Pamiętaj o tym J
Dominik
Belczewski
Jutro
Serial dostępny na platformie Netflix. Wspaniale przedstawia dar, jakim jest życie — nawet wtedy, gdy wydaje się ono zbyt trudne do uniesienia.
Opowiada o ludzkich przejściach, emocjach i cierpieniach, które wielu z nas zna aż za dobrze. Bohaterowie stają wobec rozpaczy, beznadziei, pragnienia końca… a jednak w tej ciemności pojawia się przypomnienie: życie jest darem, którego nie wolno zaprzepaścić.
To historia, która mówi: mimo bólu, idź dalej. Żyj mimo wszystko.
Bardzo wzruszający serial, który potrafi zostawić ślad w sercu i otworzyć oczy na to, że każdy dzień — nawet trudny — jest częścią większej drogi.
https://www.filmweb.pl/serial/Jutro-2022-10010850
Inna Ja
Serial dostępny na platformie Netflix. Bardzo wymowny i głęboki, bo dotyka tego, co często zostaje w cieniu — starych, niezałatwionych spraw w rodach, które potrafią ciągnąć się przez pokolenia.
„Inna Ja” pokazuje, że historie przodków, ich traumy i wybory, mogą wciąż wpływać na nasze życie, dopóki nie zostaną uznane i przemienione. To opowieść o odwadze spojrzenia w oczy temu, co było, i o transformacji, która może przynieść wolność całej linii.
Dla mnie to coś szczególnie cennego dla wielbicieli ustawień Hellingera i wszystkich, którzy czują, że w ich życiu powtarzają się historie „odziedziczone” po przodkach
https://www.filmweb.pl/serial/Inna+ja-2022-10015526
Czym się różni Kat i Ofiara?
Witajcie J Mówi
się, że każda ofiara ma swojego kata, czy też, każdy kat ma swoją ofiarę.
Zgodzę się z tym stwierdzeniem. Zauważ, że są to mimo pewnej sprzeczności,
bardzo podobne energie i jedna nie będzie bez drugiej funkcjonować. Obie
czerpią z tego pewne korzyści i tak długo jak to czynią, wzajemnie się
energetyczne dokarmiają.
Ofiara, dzięki swemu katowi, będzie
mogła dalej grać rolę ofiary, w której widać czuje się wspaniale. Ludzie jej
współczują. Można się po użalać nad swoim losem. Zwalić odpowiedzialność za
swoje życie na wszystkich innych dokoła… To takie wygodne…
Kat, dzięki ofierze, będzie też mógł
grać wspaniale swoją rolę, i tu uwaga również Ofiary, choć w innym wydaniu.
Przecież to przez ciebie. Ja nie chciałem, ale sprowokowałaś mnie swoim
zachowaniem… Obiadu nie dostałem… Ta rola różni się tylko tym, że tutaj jest
używana jawnie siła fizyczna, jak również i psychiczna.
Obie te energie wciąż walczą ze sobą,
a gdy jest ciągła walka, są tylko ciągłe straty. Trwanie w takiej relacji,
bliższej, czy dalszej nie jest absolutnie dla nikogo korzystne.
Jeśli wciąż jesteś w takiej relacji,
to tylko dla tego, że czerpiesz z tego jakąś korzyść. Powiesz może, że się
boisz? A czego? Możliwości zmiany życia? Otwarcia się na nowe. Masz przestrzeń
kreacji niewyczerpanych możliwości. Wiesz co, na moje jedyne czego się boisz,
to uznania własnej mocy. Własnej boskości. Tego, że Ty i tylko Ty jesteś
kreatorem własnego życia i tylko Ty możesz je zmienić.
Obie energie wzajemnie się
uzupełniają, a gdy jedna postanowi odejść, druga wariuje, gdyż jej żywiciel
odchodzi. Będzie chciał Ciebie zatrzymać. Będzie manipulować. Jednak jeśli
jesteś w pełni gotowa/gotowy odejść, to zagrania drugiej osoby będą dla ciebie
jasne i czytelne. Nie da się oszukać serca. Umysł można zmanipulować. Serce
zawsze czuje co jest prawdą. Jest też wiele wspaniałych istot gotowych pomóc,
gdy się je o to poprosi.
Te dwa formy energii, które uciekają
od siebie na zewnątrz, szukając potwierdzenia siebie u innych. Kat swoje
poczucie słabości zasłania siłą mięśni. Ofiara zaś łaknie użalania się nad
sobą. Zarówno jedno, jak i drugie do niczego nie prowadzi. Obie grają,
manipulują i żyją w zaślepieniu. Nikt nie zmieni się na nasze życzenie. Jedyną
osobą którą jesteśmy w stanie zmienić, jesteśmy my sami. Zmieniając siebie,
zmienia się przestrzeń w okuł nas.
Pozwalam ci być sobą, być tym kim
chcesz być. Robić to co chcesz robić. Jednak gdy przekracza to moją przestrzeń
mówię – „dość”. „Dość” nie oznacza braku szacunku do drugiej osoby. Wręcz
przeciwnie. Jest jasnym wyznacznikiem granic, dzięki czemu, jeśli dwoje osób
zechce, będzie miało możliwość prościej się porozumieć, lub też oddalić się
każdy w swoją stronę i żyć własnym życiem. Takie załatwienie tematu buduje
zaufanie do siebie i tworzy przestrzeń miłości dla nas i osób w naszym
otoczeniu, czyli dla tych z którymi daną przestrzeń chcemy dzielić.
Czy masz w sobie światło? Czy w sobie je masz?
Piękny to temat.- Moje wewnętrzne światło. A jak pobudzający
emocje? Co Ja, moje światło? Moje jest małe…ale pewnie „oni” są tacy świadomi…
Wiesz co, też tak kiedyś myślałem, pomniejszałem własne światło. Nie czułem się
pewnie, mało się odzywałem, bojąc się przy tym odrzucenia, gdyż w domu nie
byłem rozumiany, to i na ulicy siedziałem cicho…
Z biegiem czasu, gdy otwierałem się
coraz bardziej na poznanie siebie samego, zauważałem swoje światło. Na przykład
poprzez marzenia, gdyż niektóre się
spełniały, a przecież samemu kreowałem…to jakąś moc mam, skoro się
zadziało.
Sztuką jest i było nie pomniejszanie
siebie jak i nie wywyższanie. Bo nie ma równych i równiejszych. Każdy ma tyle
samo światła w sobie, różnica polega tylko na tym na ile jesteś jej w sobie
pewnym, w niezachwianej ufności do siebie, i do Stwórcy. Bóg nigdy nie stworzył
kogoś „gorszego”. Człowiek, jedyne przez swoją ocenę, tak kogoś określił.
Z taką opinią, oceną, można się
utożsamić i przyjąć za prawdę, umniejszając blask własnego światła. Jednak w
najciemniejszej nocy, starczy odrobina światła, by ciemność została
rozproszona.
Co prawda można zaprzedać blask
własnego światła ciemności. Jakoś nie przypadkiem powstała legenda o
„Twardowskim”. Jednak to już temat nie na ten artykuł. …………
Jesteśmy energią światła w odpowiedniej
gęstości, tak jak cała inna materia. Ona też jest światłem. Zostało to już
naukowo zbadane i udowodnione. A skoro jesteś Światłem, to zależy tylko od
Ciebie jak mocno to Światło będzie świecić.
Adamus Saint Germain zwykł mówić:
„Ty już jesteś oświecony, po prostu przyzwól sobie na to”. „Całą pracę za
ciebie wykona twoja dusza, a ty pozwól”. Aż tyle i tylko tyle. To takie proste.
Nie kombinuj w technikach, bardzo łatwo w umysł się wkręcić. Nie szukaj u jakiś
guru, bo sam nim jesteś. Zauważ, że, Jam Jest Światłem Jestem. Jak powiedział
Jezus: „Jam Jest Życiem i Zmartwychwstaniem”. Tyle, że Jezus nie mówił tylko o
sobie, ale o każdej istocie ludzkiej.
Światło które masz w sobie jest,
było i będzie. Jesteśmy istotami wielowymiarowymi. Nasza dusza może też istnieć
w wielu wymiarach jednocześnie w wielu ciałach. Tak więc twoja istota jest już
Świetlistą. Obecnie jesteśmy na etapie przejścia z trzeciego do piątego
wymiaru. A skoro czas jest pojęciem względnym, to spróbuj jeśli chcesz poczuć
to. Poczuć swą duszę która doświadczała już i nie tylko piątych wymiarów, ale i
dziesiątych, czy ile ich wszystkich jest. Ona, Ty już tam byłeś.
Zostałeś zrodzony ze światła i do
światła wrócisz, jeśli taka będzie twoja decyzja.
Czy myśląc o własnym sercu, nie
czułeś wewnętrznego ciepła. Czy będąc pełnym miłości energii Stwórcy twoje
serce płonęło? To twoje własne wewnętrzne światło. Przecież czujesz je, czyż
nie? Ono płonie, tak jak Ty płoniesz w miłości.
Wracając jeszcze do Adamusa Saint
Germain, żyj w taki sposób, aby życie sprawiało Ci radość. Przyzwalaj, aby
życiu nie stawiać barier. Świeć, bo już Jesteś Mistrzem, poczuj to. – To Ja
wyciągnąłem z nauk tego wspaniałego Mistrza i to też wcielam w życie.

https://pixabay.com/pl/illustrations/medytacja-duchowy-joga-medytacji-1384758/
Dominik
Belczewski





.jpg)

