Cykl 3 wpisów o relacji partnerskiej, czyli co warto wdrożyć w życie ze swoim partnerem. Część 3 z 3.

 23) Otwartość na sexualność partnera. Wspólne odkrywanie siebie.

To już omówiłem pokrótce wcześniej. Bądźmy otwarci na siebie. Mówmy co lubimy, co nam sprawia przyjemność, a co nie. Intymność potrafi niesamowicie zbliżyć jeśli tylko nie mamy w sobie strachu przed otwarciem. Bawmy się, poznawajmy się.

24) „Czyń drugiemu co tobie miłe”. „Nie czyń tego co sam nie chcesz”.

Tych słów użył Jezus. „Nie czyń drugiemu co tobie nie miłe”. Skoro wiesz co sprawia ci ból, to dlaczego chcesz sprawić ból drugiej osobie? Co chcesz przez to osiągnąć? To chyba najszybsza droga do rozpadu każdej relacji. 

25)  Traktuj partnera jako swojego osobistego „ciała doradczego” w sprawach życia.

Twój partner jest osobą która jest najbliżej ciebie. Tym samym także poznała w jakimś stopniu twoją osobę, a jeśli potrafi słuchać i słyszeć, to mniemam, że jest w stanie dużo podpowiedzieć. Po za tym jest to osoba, która często potrafi stanąć obok i przedstawić swoje spojrzenie bez emocji. To bardzo pomocne jest. Tutaj nie chodzi o to, aby zawsze zgadzać się z tym co partner do nas mówi, ile o to, że  to co nam przekazuje spojrzeć na to krytyczne. A może coś w tym jest. Spróbuj odczuć mądrość serca, która przemawia przez partnera do ciebie. Partner stojąc z boku, często może spostrzec rzeczy na które samemu byśmy mogli dochodzić latami.

26) Nie podejmowanie istotnych decyzji finansowych bez wiedzy i zgody partnera.

To dość zrozumiałe jest. Będąc razem prowadzimy także wspólne wydatki, bez znaczenia kto do przysłowiowego koszyka wkłada więcej. Jednak do tego koszyka wspólnie wkładajmy, a nie bez wiedzy drugiej strony zabierajmy. Bo takie zachowanie nie prowadzi do niczego sensownego. 

27) Na miłość nie trzeba zasługiwać, ona jest lub jej nie ma. A jak jej nie ma, to zapytaj się siebie, co to faktycznie jest, i czy dalej chcesz w tym być.

Wszystko w temacie. Życie niekiedy wymaga, by spojrzeć prawdzie w oczy i by pożegnać stare, by móc zacząć nowe.

28)  Mężczyzna i Kobieta są sobie równi.

Czasy patryjarchatu już dawno minęły. Tak samo skrajnego feminizmu. Nie ma równych i równiejszych. Każdy z nas ma swoje indywidualne dary. Męskość dla Kobiecości i Kobiecość dla Męskości. One wzajemnie się uzupełniają tworząc jedność. 

29) Opiekujemy się sobą, dopieszczamy się.

Tak,  już wielokrotnie to podkreślałem. Opiekujmy się sobą nie tylko gdy ktoś jest chory, ale i przede wszystkim, gdy ktoś ma słabszy dzień. Gdy coś komuś nie wyszło, gdy może zmaga się z czymś trudniejszym dla siebie samego. Pokażmy że jesteśmy obok. To znaczy niekiedy więcej jak tysiąc słów.

30) Rozmawiamy o swoich fantazjach.

O wszelkich fantazjach, nie tylko tych seksualnych. Rozmawiajmy o naszych szalonych pomysłach. O własnych wizjach. O marzeniach. O planach. Mówmy bez skrępowania, że zostaniemy ocenieni, czy niezrozumiani. Dzielmy się własnymi fantazjami. To dzięki szalonym innowacyjnym pomysłom świat się zmienia najszybciej. To dzięki temu powstają nowe wynalazki. Fantazja z „niemożliwego” tworzy możliwe. 

31) Przytulaj!!!

Bezwzględnie, zawsze i wszędzie. Nieustannie i wciąż. Nieprzerwanie i nieskrępowanie. Po prostu przytulaj!

32) 
Zauważanie siebie.

Jak można być z kimś i go nie zauważać, omijać. Nie ma wtedy prawdziwej relacji. Jest raczej może jakieś przywiązanie, ale nie prawdziwa miłość. Przecież każdy chce być widziany, wyczekiwany, kochany. Chce czuć się potrzebnym dla drugiej osoby.

33)   Dwa ważne słowa, które potrzebują się pojawiać – Przepraszam i myliłem/łam się.

     Każdy z nas potrzebuje nauczyć się przyznawać do błędów. To jest wielką sztuką. Zawsze prościej jest zrzucić na kogoś innego niż przyjąć odpowiedzialność za siebie i za własne życie, decyzje. Przepraszam cię kochanie, myliłem się. Przecież te słowa nie bolą.


Obraz Pexels z Pixabay


...bo miłość jest wolnością...


Dominik Belczewski 

Cykl 3 wpisów o relacji partnerskiej, czyli co warto wdrożyć w życie ze swoim partnerem. Część 2 z 3.

12) Nie okazywanie partnerowi pretensji.

To bardzo szybko potrafi zgasić wzajemne uczucia. Nikt nie chce wciąż i wciąż słuchać jaki to jest niedobry i jak wiele zrobił niedobrze. Nawet miotłą, nie tak zamiótł… Nasz coś do drugiej osoby to na spokojnie z miłością i szacunkiem to powiedz. Nie noś w sobie żalu. Jednak jeśli coś wciąż ciebie denerwuje w drugiej osobie, to najprawdopodobniej jest to w tobie do załatwienia, a druga osoba jest dla ciebie po prostu lustrem. Przypatrz się temu uważniej. Spójrz w głąb siebie.

13) „Ty zawsze” , „Ty nigdy” , „Ty ciągle” – nie wracamy do przeszłości, nie wypominamy jej.

To co było, już minęło. Jeśli zatrzymamy się na przeszłości, przyszłość nie zaistnieje. Jedyne co się może wtedy stać, to odtwarzania przeszłości z innymi osobami, w innych miejscach. Jednak lekcje wciąż te same. Jeśli coś w drugiej osobie nam nie odpowiada na tyle, że czujemy że czas to zakończyć, to być może jest to odpowiednie rozwiązanie. Jednak jeśli chcesz dalej tworzyć przestrzeń miłości z drugą osobą, to słowa - „Ty zawsze” , „Ty nigdy” , „Ty ciągle” bardzo utrudniają wzajemną komunikację. Druga osoba słysząc je, najprawdopodobniej już na starcie zamyka się na rozmowę, gdyż czuje się atakowaną.

14)  Nie robimy z niczego karty przetargowej.

Albo działamy jako jeden zespół, albo wcale. Kobiety potrafią szantażować na przykład swoim ciałem, mężczyźni za to na przykład swoją siłą. To do niczego nie prowadzi, po za rozpadem relacji. Jeśli chcesz coś komuś podarować, zrób to z czystości serca i chęci obdarowania, a nie po to aby coś uzyskać. Aby zaspokoić tylko własne żądze. Druga osoba wcześniej czy później wyczuje, że nie działasz w zgodzie z własnym sercem.

15) Otwarcie rozmawiamy na temat wychowania dzieci, gdzie rozmowy odbywają się tak długo, aby dojść do wspólnych konsensusów. (Po za obecnością dzieci).

Dziecko jest częścią rodziny. Wiadomym jest, że gdy dwoje ludzi się spotyka, może mieć inne zdanie, w tym inne zdanie odnoście wychowania własnego dziecka. Jednak rozmowa, gdzie każdy przedstawia swoje za i przeciw za każdym razem buduje. Ponieważ wszyscy czują się wysłuchani i zrozumiani. A w takiej sytuacji wzajemnego wysłuchania, wsparcia da się dojść dość prosto do wspólnych decyzji, w tym i wychowawczych. 

16) Nie stawianie drugiego rodzica (partnera) w sytuacjach wspornych z dzieckiem.

To wręcz niedopuszczalne jest! Jak można przy własnym dziecku powiedzieć – „Twoja mama / tata jest zły / zła” itp. Dziecko słysząc takie słowa, często zamyka się w sobie. Ono kocha zawsze oboje rodziców, niezależnie od tego jacy by oni nie byli. Mówiąc takie słowa, na dobrą sprawę sami sobie przygotowujemy bicz..

17)  Pytanie o potrzeby drugiej osoby.

Uwielbiam to robić. To takie przyjemne sprawianie komuś radości. Zrobić śniadanie do łóżka. Wstać wcześniej i zaparzyć kawę. Zapytać się drugiej osoby czy coś potrzebuje, czy coś możemy zrobić dla niej. Jak się dziś czuje. Rozpieszczajmy się wzajemnie. Przecież to buduje wzajemną czułość i intymność. Pytajmy także o to , co partner lubi w łóżku. Sprawiajmy sobie przyjemności. Jedyne ograniczenia są w naszej głowie. Naturalnie wszystko w ramach zdrowego rozsądku.

18) Czułe mówienie do siebie.

Skarbie, Najdroższa, Śliczności. Kocham Cię. Mówienie czule tak niewiele kosztuje, a tak pobudza serce. Wprawia je w drgania, aż płonie. Przecież jeśli się jest z drugą osobą chce się słyszeć od niej, że jest się dla niej kimś więcej jak przyjacielem. Mówmy do siebie, że się pragniemy. Wysyłajmy zdjęcia. Dawajmy znać w ciągu dnia, że myślimy o tej drugiej osobie. A piękno rozpalonego serca będzie się wciąż utrzymywać.

19)  Nie zlewanie ważnych tematów. („Nie chce mi się o tym gadać”).

Rozmowa jest kluczowa zawsze i wszędzie. Bez rozmowy nic nie będzie. Dla kogoś coś może być ważne, a dla innej osoby nie koniecznie, aczkolwiek zawsze trzeba wysłuchać drugiej osoby. Przecież jesteś z osobą którą kochasz jak mówisz, więc jak można nie wysłuchać jej, gdy chce powiedzieć dla niej coś istotnego. Kobieto, uszanuj mężczyznę gdy otwiera się przed tobą. Mężczyzno, uszanuj kobietę która otwiera się przed tobą. 

20) „Domyśl się” – to słowo nie istnieje w partnerstwie!

Jeśli chcesz budować trwałą relację, to te słowa możesz wymazać ze swojego słownika. Niekiedy potrzeba powtórzyć kilkukrotnie pewne sprawy aby zostały zrozumiane, wysłuchane. Tak po prostu bywa.

21) Minimum raz w miesiącu wychodzenie na randkę.

Właśnie tak. Wspólny czas tylko we dwójkę jest bardzo potrzebny. Wszelka forma randki daje taką możliwość. Randki mają też to do siebie, że często wraca się wspomnieniami, to tej naszej wspólnej pierwszej randki. To miłe jest. Randki budują wzajemną bliskość, wsparcie. A często bywamy zabiegani, praca, dom, dzieci. Od czasu do czasu trzeba przystopować i z własnym partnerem wyjść sobie w dwójkę, potrzymać się za ręce, przytulić.

22) Akceptowanie swoich zainteresowań, pasji, odrębności.

Powiedział bym nawet więcej jak akceptowanie. Wspierajmy drugą osobę w tym co jest dla niej pasją. Jeśli mamy część z nich wspólne to super. Część możemy robić razem, jak na przykład taniec. A jeśli lubimy robić inne rzeczy, to akceptujmy się wzajemnie w tym co nasz partner lubi. Często bywa tak, że potrzebujemy wyrazić jakoś naszą ekspresję, poprzez różnego rodzaju sport na przykład. Dzięki temu partner wraca do domu zrelaksowany, wypoczęty emocjonalnie, gdyż na przykład podczas biegania naładował się endorfinami, zostawiając za sobą mniej przyjemne myśli. 

Obraz Duncan Dao z Pixabay


...pokochaj wpierw siebie, by móc pokochać innych prawdziwie... 


Dominik Belczewski 

Cykl 3 wpisów o relacji partnerskiej, czyli co warto wdrożyć w życie ze swoim partnerem. Część 1 z 3

1)     Rozmawianie o trudnych sprawach bez strachu reakcji drugiej osoby.

      Przecież nie może być tak, że będąc z drugą osobą obawiamy się poruszyć jakikolwiek  temat. Naturalnym jest, że nie będziemy się we wszystkim zgadzać, że na daną kwestię mogą być zupełnie inne spojrzenia. Ale chodzi o poszanowanie zdania drugiej osoby. O swobodną rozmowę. O komunikację. Bez tego nawet zwykła przyjaźń nie przetrwa, a co dopiero relacja partnerska. Niekiedy partner chce porozmawiać z tobą, gdyż pragnę usłyszeć sam siebie. Chce porozmawiać o czymś co go nurtuje. Nie może być tak, że pewne tematy są „tabu”. Rozmowa jest podstawą.

2)     Pisanie do siebie wzajemnie listów miłosnych. (np. raz w tygodniu)

Przecież to takie romantyczne. W listach, słowie pisanym, bardzo często da się zawszeć słowa, myśli, które często trudno wyrazić mam w rozmowie na żywo. Do listów, słowa pisanego także można wrócić w każdym dowolnym momencie, gdy tego zechcemy. To bardzo wzmacnia, dodaje również pikanterii, a także pięknego obustronnego działania na rzecz stałego budowania relacji.

3)     Dbanie o wzajemny ogień.

Przecież mówienie słów w ciągu dnia, czy nocy typu „pragnę cię”, „myślę o tobie”, „jesteś piękna”, „dziękuję że jesteś”, „chcę ciebie teraz” itp., jest wspaniałą sprawą. To cudownie nakręca i poprzez cały dzień buduje ogień…

4)     Otwarte informowanie o potrzebie chwili zastanowienia, potrzebie pobycia samemu ze sobą.

Umiejętność rozpoznawania swoich potrzeb i nazywania ich jest kluczowym elementem w relacji. Jeśli nie potrafię nazwać tego co czuję w danym momencie, to niech ciebie nie dziwi, że twój partner/partnerka zgłupieje przy tobie, gdyż ty sama / sam nie wiesz czego chcesz, to jak masz to zakomunikować partnerowi. A nawet jeśli coś on / ona zrobi, to za 5 minut, to za co przed chwilą podziękowałaś /dziękowałeś odmieni ci się nagle spojrzenie i zaczniesz może krytykować partnera. Tak się po prostu na dłuższą metę nie da. Poczuj siebie, naucz się nazywać i wyrażać swoje potrzeby, aby partner mógł stać się oparciem i pomocą. W innym wypadku odejdzie gdyż nie wytrzyma skrajności.

5)     Bez rozmowy nie idziemy spać.

Złota zasada stosowana przez wielu. Bardzo ważna i istotna!!! Przed snem należy zawsze rozmawiać. Poruszyć wszystkie kwestie jakie się wydarzyły w danym dniu. Być może mamy dla siebie w danym dniu tylko chwilę wieczorem przed snem. Potrzeba rozmowy. Potrzeba wyjaśnienia, poznania spojrzenia drugiej osoby, a nie uznania że na pewno się wie lepiej, czy też to co ja myślę, to tak na pewno jest. Tutaj może ciebie zaskoczę, aczkolwiek na 98% nie jest tak jak myślisz. Druga osoba ma zupełnie inne spojrzenie na daną sytuację.

6)     Nie trzymamy w sobie złości, urazy. Rozmawiamy o tym co komu przeszkadza.

Żyjemy w tu i teraz, nie przeszłością. To co było, nasze doświadczenia zbudowały nasz obecny charakter, ale on niech nami nie kieruje. Nasza przeszłość niech nie rzutuje na chwili obecnej. Nasze wspomnienia, traumy już były. Rozmawiajmy co komu przeszkadza, z czym ma trudności, aczkolwiek nie wracamy do tego co było. A tym bardziej w formie – mój były / była robił coś takiego. Każdy z nas jest inny. Jeśli chcemy być szczęśliwi, przeszłość potrzebuje pozostać za nami, a nie przed nami.

7)     Okazujemy sobie wdzięczność.
„Dziękuję Ci że Jesteś” – to takie cudowne słowa. Dziękuję tak po prostu, za twoją obecność w miom życiu. Za to, co wnosisz do niego. Za wszystkie wspólne doświadczenia. Nie wszystkie może są super przyjemne, aczkolwiek świadomość, że jest ktoś z nami, mimo naszych osobistych procesów, mimo naszych „odchyłów” jest bardzo wspierającą. Czy jest coś przyjemniejszego, niż świadomość, iż w każdym momencie możesz podejść do kogoś i przytulić się do kogoś, kogo kochasz?

8)     Wspólnie robimy sobie niespodzianki, od czasu do czasu.

Bo to, po prostu jest przyjemne. Zaskakujące. Podarować zwykły kwiat, który stanie się „niezwykłym”, gdyż jest od ciebie. Wyjść sobie wspólnie do kina, na kolację. Kupić coś co ubrania, czy coś co słyszałeś jak twój / twoja partnerka chciała / chciał sobie kupić.  A może samemu stworzyć. Własnoręcznie stworzone rzeczy są niepowtarzalne, bezcenne.. To miłe, gdyż czujesz w ten sposób, że ktoś o tobie myśli, że dba, że się stara. Że chce w tą miłość „inwestować”. I nie chodzi tu tylko o prezenty materialne, bo ile kosztuje na przykład włożenie małej karteczki do kobiecej torebki z napisem – „Kocham Cię”?


9)     Trzymamy się za ręce.
Tak, trzymajmy się za ręce. Ta prosta czynność bardzo łączy, zbliża. Jeśli kogoś się nie lubi, nie chce się przy nim przebywać blisko, być w jego polu, dotykać go. Wręcz przeciwnie dzieje się gdy z kimś chcemy być. Pragniemy wtedy bliskości drugiej osoby, czułości, dotyku. A wspólne wyjście na spacer i trzymanie się za ręce, spojrzenie sobie w oczy, obdarowanie pocałunkiem, to jest to, czego nigdy nie ma za dużo.

10)  Wzajemnie stoimy za sobą.
Każdy z nas ma w swoim życiu różne doświadczenia. Niektóre być może jeszcze nie dokończone sprawy, które staramy się domknąć. Każda taka sytuacja z „wielkiej i trudnej” staje się „malutką” gdy obok jest inna osoba, która wesprze i powie – dasz sobie radę. Wierzę w ciebie. Jestem obok. Nagle pojawia się chęć do działania nie wiadomo skąd. Nagle pojawiają się pomysły, rozwiązania. Czujemy, że nie jesteśmy w tym sami. W sytuacjach zaś, kiedy ktoś z zewnątrz, jest być może dla nas nie miłym, atakującym,  stańmy w obronie naszego partnera. A w domu, na spokojnie, bez świadków porozmawiajmy na ten temat. Być może okaże się, iż dana osoba faktycznie miała dużo słuszności w swoich działaniach.

11)  Mamy lekkość w proszeniu o pomoc.

Prośmy bez obaw. Prośmy bez zahamowań, bez opamiętania. Niech w rozmowach słowa proszę, dziękuję, przepraszam są niczym przerywniki w zdaniu. Czy mogę ciebie prosić. Czy mógłbyś / mogłabyś. Te słowa potrzebuje słyszeć głównie mężczyzna. Są dla niego niczym woda. Podlewają jego miłość do kobiety i czuje się dzięki temu szanowanym, a nie wykorzystywanym. Doceniajmy to co dla siebie robimy każdego dnia. Najdrobniejsze gesty, słowa, czyny.


Obraz TRAN HUYNH z Pixabay


...Wszystko to buduje wzajemne zaufanie...


Dominik Belczewski 


Nasz dom 2 Posłańcy

Kontynuacja cudownej opowieści o tym, co dzieje się z człowiekiem po śmierci. Film pokazuje, jak ogromną rolę odgrywają nasi opiekunowie duchowi i jak wspierają nas w procesach, które wykraczają daleko poza ziemskie życie.

Przypomina też, jak wielki wpływ mają nasze myśli i czyny — nie tylko na nasze obecne doświadczenia, ale również na to, co spotyka nas w innych wymiarach i przestrzeniach.

To swoiste kompendium wiedzy o niekończącym się procesie życia, które nie zatrzymuje się na granicy śmierci. Każdy wybór, każda intencja, każde działanie tworzy ciągłość drogi Duszy.

Film głęboki, piękny i niezwykle poruszający.




https://www.youtube.com/watch?v=Xc-l3DFR5Ro


Czy realizujesz swoje pragnienia?


Masz swoje marzenia, plany. Chcesz żyć. Cieszysz się nim. Nagle zdarza się coś, doświadczenie, lekcja która nie koniecznie okazała się prosta, miła i przyjemna. A raczej bardziej dostałeś/łaś ostrego skopa, kulając się po ziemi kilkukrotnie na poprawkę.

Nic nie dzieje się przypadkiem, wszystko jest po coś. Choć może na początku tego nie rozumiemy. Nauka spływa od duszy, pokazując nam co mamy w sobie do przemiany aby pójść dalej, aby rozwinąć się. Na przykład, jeśli chcę być w wspaniałej relacji partnerskiej z kobietą / mężczyzną, to potrzebuję najpierw stać się taką osobą, jaką chcę do swojego życia przyciągnąć. A życie w swoim procesie będzie pokazywać nam to, co jeszcze nam nie służy.

            Warto spojrzeć na powtarzające się u siebie schematy działania, myślenia. „Postępując wciąż tak samo, nie oczekujmy innych rezultatów”. Jeżeli wciąż doświadczamy tego samego, tyko zmieniają się ludzie w koło nas, to prawda jest taka, czy Ci się to podoba, czy nie, ale przyczyna jest w tobie, a nie w tych ludziach.

            Oni są tylko lustrem twoich własnych programów które sobie we własnym umyśle zapisałaś / zapisałeś.

            Przyciągasz osoby które ciebie zdradziły, gdyż najprawdopodobniej nie czujesz swojej własnej wartości. Przyciągasz osoby które ciebie wciąż wykorzystują i są na pozycji ciągłego brania, gdyż najprawdopodobniej wciąż kochasz być w energii ofiary, itd.

            Każdy z nas ma swoje własne lekcje, ku swojemu wzrostowi. Jednak ważne aby wiedzieć, że nic tak nie odbiera chęci życia, jak zabicie swoich pragnień.

            To ta myśl, ta własna kreacja jest motywatorem do działania. Jeśli wiesz co chcesz osiągnąć w życiu. Co chcesz doświadczać, czuć, spójrz w siebie, w swoje serce. Zechciej zauważyć, Zechciej posłuchać własnej Duszy. Chodzi o to, aby zmienić swój sposób myślenia, postrzegania świata.

            Dopuścić do siebie stwierdzenie, że wszystko jest możliwe. Pozwolić sobie na to i przyznać się przed samym sobą, że to, co wcześniej robiłem, nie służyło mi. Dlatego też moje życie układało się w ciąż w ten sam sposób, gdyż pokazywało mi przestrzeń którą w sobie potrzebuję zmienić, aby iść dalej. Aby móc doświadczyć tego, co faktycznie pragnę.

            Nic się nie zmieni, jeśli ty nie zmienisz siebie. Zmieni się wszystko jeśli zmienisz siebie. Nie zmieni się nic, jeśli będziesz zmieniać innych, gdyż każda prawdziwa zmiana zaczyn się i kończy na sobie.

            Nie masz wpływu na innych, ale masz wpływ na siebie. Przyciągasz do siebie to czym emanujesz. „Spójrz w swoje myśli dziś, a powiem Ci jakie będzie twoje jutro.”

            Nie rezygnuj ze swoich marzeń tylko dlatego, że pojawiły się trudności. Wyciągnij wnioski. Spójrz jak można inaczej i spróbuj, będąc bogatszym o doświadczenie w którym już wiesz jakie konsekwencje przynosi dane działanie.

            Słuchaj swojej intuicji.


Obraz NoName_13 z Pixabay

...Zawsze słuchaj swojej duszy...


Dominik Belczewski

Czujesz się samotny, dlaczego?


            Czujesz się samotny, dlaczego? W koło Ciebie jest tyle osób. Tyle zwierząt, natury, przestrzeni? Czujesz się samemu mimo wszystko. Twoje serce tęskni za czymś nieustannie. Chce kochać i być kochane. Chce być zaakceptowane takim jakie jest.

            Mimo to wciąż czujesz się niekompletnie. Życie wciąż uczy, pokazuje, daje w kość. Ale czy tak musi być? Czy nie da się lepiej, łatwiej, prościej?

            Naturalnie że tak. Kluczem jest uznanie własnej wartości w sobie. Nie szukanie jej na zewnątrz siebie. Jeśli nie pokochasz siebie prawdziwe, nie pokochasz też i innej osoby szczerze. Będzie zauroczenie, chęć manipulacji, kontroli. A przy pierwszej większej próbie, relacja może się rozpaść jak domek z kart.

            Fundamentem w życiu, jak i w każdej relacji, czy to relacji z samym sobą, czy to partnerskiej, czy z rodziną, czy jakkolwiek innej, jest szczerość z sobą. Jeśli nie jestem szczery wobec siebie, jak mam wymagać szczerości od innych?

            Wszechświat zaśmieje Ci się w twarz, mówiąc bardzo szybko – „sprawdzam”. Tak, na pewno twoje słowa są spójne z tym co myślisz? Z tym co emanujesz? Boskiej inteligencji nie oszukasz. Siebie możesz próbować, jeśli lubisz taką zabawę.

            Kiedy pojawia się spójność, harmonia między sercem a rozumem, znika poczucie osamotnienia, gdyż czujesz, że nigdy nie byłeś i nie jesteś samemu.

            Gdy jesteś szczery, pojawia się multum ludzi, o sercu pełnym ciepła, chętnym by podać pomocną dłoń.

            Jednak w manipulacji, wciąż spotykasz manipulację. Jeśli żyjesz w matrixie i nie chcesz z niego wyjść, stanie się on twoim życiem. Jeśli lubisz kontrolę, manipulacje, walkę, kłamstwo, strach, to jest to twoja droga. Pozostań w niej.

            Jeśli chcesz to zmienić zacznij od pokochania siebie, od szczerej rozmowy z samym sobą i chęci zmiany własnego życia.

            Tak trudno stanąć przed samym sobą. Przed lustrem i przyznać się, że przez całe swoje życie oszukiwało się siebie. Nie pozwalało się na własne szczęście. Że dałem się wkręcić w system kłamstw kościelnych, rządowych i innych iluzji.  

            Jednak zmiana w życiu właśnie na tym polega. Na przyznaniu się przed samym sobą i wybaczeniu sobie. Kto ma to zrobić jak nie ty sam? Tylko to co masz w sobie jesteś w stanie dać innym.

            Bez rozmowy nic nie przetrwa. Zabraknie rozmowy nic nie powstanie, a to nawet co się zbudowało, rozpadnie się. I nie ważne z kim rozmawiasz. Z własną Duszą, partnerem, dzieckiem, rodzicem, przyjacielem. Jeśli przestaniesz rozmawiać, jeśli zaczniesz się zamykać w własnym świecie nic się nie zmieni.

            Jak ma dojść do twojego serca prawdziwa miłość, jeśli nawet stoi ona przed twymi drzwiami, a ty ich nie otworzysz, bo nie chcesz rozmawiać. Twoje serce wciąż, każdego dnia mówi do ciebie. Pytanie brzmi, czy chcesz usłyszeć prawdę, czy wolisz pozostać w iluzji?

            Serce zawsze powie prawdę, pytanie czy zechcesz ją przyjąć usłyszeć, wejść w nią w dialog.

            Iluzja jest „prostsza” bo można zwalić na innych. W miłości jestem - Ja Który Jestem Samo stanowiącym o Sobie.

            Miłość jest rozmową Dusz. Iluzja jest zanikiem rozmowy na rzecz kontroli.

            Potrzeba poczuć się samemu, aby zauważyć, że nigdy nie było się samemu. Samotność też jest potrzebna, gdyż tylko w ciszy usłyszysz siebie. 


Obraz Majaranda z Pixabay

...Samotność też jest potrzeba...


Dominik Belczewski 

Dlaczego ludzie blokują się przed rozwojem?


            Ludzie, jak często idzie zauważyć chcą się rozwijać, chcą zmiany, ale na tym się kończy, dlaczego?

Chcą jej, zagłębiają się w zmianę i kupują na przykład jakieś kursy, szkolenia, co jest dobrym początkiem. Jednak czas potem na kolejny krok, a mądry nauczyciel, wartościowy kurs, będzie mówił jedno – „Ty musisz to zrobić, nikt inny za ciebie tego nie zrobi. Ty potrzebujesz przejść cały proces. Ty potrzebujesz zmienić swoje myślenie”.

I ludzie odpadają, gdyż zauważają, że to oni potrzebują dokonać tych zmian, a nikt inny za nich tego nie zrobi. A początki są trudne, bolesne. Trzeba przewalić całe swoje myślenie. Przyznać się przed sobą, że żyłeś w kłamstwie. Sam siebie okłamywałeś wielokrotnie w wielu rzeczach. Że to, co uznawałeś za prawdę, to jest kompletne gówno. Że byłeś okłamywany zewsząd. Potrzebujesz się przyznać przed samym sobą – spierdoliłem. Po prostu spierdoliłem. To nie jest takie proste.

 Istotne jest, aby zatrzymać się tutaj na chwilę. Potrzeba tu zderzyć się z sobą, przyznać się przed samym sobą i pozwolić sobie na zmianę. Pojawia się tutaj pewien proces:

- Zauważam, że potrzebuję zmiany i robię coś w tym kierunku, kupuję na przykład kurs, szkolenie. Spojrzę też w ten kurs i blokada…

- Blokada nazywa się niepewnością, że dam radę. Że zasługuję na szczęście, na zdrowie.  Że zasługuję na to aby być kochanym, szanowanym. Co dalej? …

– Przyznaj się przed sobą, iż szczerze potrzebujesz tej zmiany i chcesz tej zmiany i rozumiesz, że jest ona potrzeba i że się wszystko zmieni. Wtedy…

- Zrozum, że potrzebujesz odpuścić. Zrozum, że potrzebujesz pożegnać stare. Zrozum, że potrzebujesz zacząć całkowicie od nowa. Zrozum, że będzie to wymagało zmiany w twoim życiu i bądź na tą zmianę gotowy.

- Wtedy się zadzieje dopiero. J

Dlaczego, nawet będąc na pewnym stopniu świadomości, który się ma i tak niekiedy powtarza się lekcje wciąż i wciąż. Właśnie dlatego, że wciąż żyjesz sobie w jakimś schemacie i go nie zmieniasz, tylko dlatego, że wciąż masz w podświadomości nieuświadomione korzyści, które masz dzięki temu. Na przykład – uwielbiasz się ofiarować, bo czujesz wtedy korzyść - że wszyscy wokół ciebie „skaczą”, „dogadzają”, „oj jeny jaki ty biedny”. I ciebie to rajcuje i dlatego lubisz tą energie ofiary, mimo że nieustannie dostajesz wpierdol od życia za to. Istotnym jest, aby przyznać się przed sobą, iż potrzeba zmiany. A także przyjęcie gotowości i szczerej chęci zmiany. A to nie jest proste.

Gdyż wchodzimy w nieznane. Stare może i jest niewygodne, uwierające, ale jest znane. A tutaj trzeba starego wyzbyć się całkowicie. Wejść w nowe, nieodkryte, niezbadane.

Potrzeba przyznać się przed samym sobą, że to w co wierzyłem przez całe swoje życie, czy tam 30, 40 , 60 lat, wszystko okazało się nieprawdą. Wciskane wciąż zewsząd kłamstwo i teraz obudź się z tego, gdzie często ksiądz, to guru. Lekarz, to guru. Nauczyciel, to guru itd. I trzeba ich słuchać przecież bezkrytycznie, bo jak nie „to trafisz do piekła”… A kościół jest piękny i wspaniały. I po tylu latach przyznać się przed sobą, że dawałeś się bezkarnie wciąż manipulować, oszukiwać.

Dlatego miej zaufanie do siebie. Bądź w procesie zmian wytrwałym, a efekty zaskoczą ciebie. Zaufaj sobie. To jest proces, bardzo osobisty. Nikt inny nie zna tak twojego serca jak ty...

 

Obraz svklimkin z Pixabay


 ....Bo nikt inny za Ciebie tego nie zrobi, zaufaj...


Dominik Belczewski 

 

Co podarowali mi moi rodzice?


            Witajcie. Dany artykuł chciałbym zadedykować niezwykle bliskiej osobie mojego serca, która zaproponowała mi napisanie właśnie artykułu o rodzicach…

 

            Naturalnym jest, że podstawową kwestią jaką podarowali nam nasi rodzice jest dar życia. Gdyby nie oni nie było by nas. Gdyby nie ich miłość, nie chodzilibyśmy po Ziemi.

            Tak więc powstaje pierwsze i główne pytanie, czy podziękowałeś swoim rodzicom i sobie za dar życia?

            Opowiem o sobie. Przyjęcie daru życia, było dla mnie procesem i to nie łatwym. Jako dziecko nie rozumiałem gdy rodzice się kłócili (nie były to jakieś częste kłótnie, czy burzliwe), ale dla dziecka starczyły, aby nie wiedział co się dzieje. „Jak Tata może z Mamą się kłócić?” Takie myśli się w głowie tworzyły. Więc w małym Dominiku zrodziła się chęć pomocy rodzicom, dawania miłości. Gdzie ona już nie była czysta, bezinteresowna, ile stała się właśnie interesowną, manipulacyjną. Daję i chcę otrzymać w zamian coś konkretnego, a gdy tego nie otrzymywałem, był dziecięcy płacz i bunt.

            Człowiek zaczął dorastać, mieć własne zdanie,  często odmienne od rodzinnego wychowania. Tutaj w tym okresie poczułem ogromną pustkę, chęć bycia zaakceptowanym takim jaki jestem. Pragnąłem wtedy tego żarliwie, czułem się niekochanym. „Przecież jestem waszym dzieckiem, dlaczego nie mogę patrzeć na pewne kwestie inaczej jak wy?” Nie rozumiałem wtedy tego.

            Pojawiały się pierwsze relacje z kobietami. Naturalnie nie uświadomione schematy doprowadzały mnie do tych samych lekcji. Przyciągania kobiet podobnych do własnej Mamy, jak i energii odrzucenia, bycia niekochanym..

            A dlaczego o tym mówię. Przecież tematem artykułu jest „co podarowali mi moi rodzice”. Otóż oni przez ten cały czas uczyli mnie, aby kochać siebie. Aby zawsze patrzeć we własne serce i nie szukać na zewnątrz miłości, gdyż jeśli w sobie jej nie masz, jeśli siebie nie pokochasz, to i prawdziwie nikogo innego.

            Pokazywali mi co to jest ciepło rodzinne, i to że mimo wszystko choćby świat się walił, oni mnie kochają na swój własny sposób. Jednak w sposób niezaprzeczalny. Dopiero gdy samemu stałem się Tatą, potrafiłem to zrozumieć.

            Rodzice nauczyli mnie tak wiele. Dzięki nim żyję. Nauczyli mnie chodzić, mówić, pisać. Dawali jeść, pić, dach nad głową. Zapewnili edukację. Wspólne posiłki, wspólne rozmowy, wspólne zabawy, wspólny bezcenny czas.

            Też z wiekiem nauczyłem się patrzeć innymi oczyma na ich doświadczenia. Nauczyłem się ich rozumieć. Zostali wychowani przez własnych rodziców – pokolenia ludzi, którzy doświadczyli wojny. Jest wiele informacji naukowych, obecnie powszechnie dostępnych, które mówią wprost, - że dane pokolenie ludzi, po tym co doświadczyło, nie do końca potrafili wyrażać miłości. Co i potwierdzili moi rodzice. Cytując ich słowa „nam nikt nie mówił, że nas kocha, nawet nas za bardzo nikt nie przytulał. Jedynie nasza Mama od czasu do czasu”. Te słowa padły zarówno z ust mojego Taty, jak i Mamy. Więc trzeba pojąć to, co i mi zajęło trochę czasu – Każdy posiada własną historię, więc nikogo nie krytykuj, tylko spójrz najpierw oczami drugiej osoby i wtedy się wypowiedz. Zechciej „wejść” w jego skórę.

            Rodzice, to jeden z największych skarbów jaki nam dano, więc też i dbajmy o to, by mieć z nimi kontakt, by rozmawiać, by ich kochać.

            Dopóki nie pokochasz własnych rodziców w sobie bezinteresownie, nie pokochasz też siebie do końca. Będą się pojawiać te same lekcje, te same schematy.

            Przyjęcie daru życia, to przede wszystkim także przyjęcie tego, że jesteś na Ziemi właśnie dzięki nim.

            Rodzice kochają tak jak potrafią najlepiej, i na ile mają tego świadomość co jest, a co nie jest miłością. Jednak to jest już ich własna lekcja, nie twoja. Twoją jest własne życie, jednak jakichkolwiek ty masz rodziców drogi czytelniku, szacunek do daru życia jaki otrzymałeś potrzebujesz mieć w sobie. Inaczej staniesz w miejscu. A to miejsce nie jest przyjemne…

           



...Dziękuję Wam Drodzy Rodzice, że Jesteście... 


Dominik Belczewski